
Kim jest ujek Erich?
Takich nie ludzi nie trzeba długo szukać. Jeszcze zostało ich trochę wokół nas. Rasowi Górnoślązacy w których nie wygasła legenda dawnego Śląska, gdzie wszystko było poukładane według obowiązującej od stuleci recepty. Gdzie przestrzegano zasady ujętej w Ewangelii: niech Wasza mowa będzie: tak-tak, nie-nie.
Ujek Erich ma trochę ponad 60 lat, jest wcześniejszym emerytem. Żyje sam, pewnie jest wdowcem
(a może starym kawalerem ?). Lubi zamykać się w pokoju ze swoimi wspomnieniami. Jest przesiąknięty nostalgią do „starego piérwéj”. Bo wtedy wszystko było prostsze niż w dzisiejszym, zwariowanym świecie.
Ujek lubi Śląsk szlachetny, nie cierpi „soroństwa” w żadnej postaci. Nie mieszka w familoku, lecz
w porządnej kamienicy (oczywiście w „forderhauzie”). W gustownie urządzonym saloniku ma swój patefon, który jest dlań „wehikułem czasu”. Nakręca sprężynę, kładzie igłę na płytę – i przenosi się
do lat swojej młodości. A przy okazji opowiada nam co nieco ze swoich życiowych mądrości.
Warto go posłuchać, bo sporo nas może o Śląsku nauczyć.